Szkoda całkowita

Temat często powtarzający się w pytaniach klientów, dlatego pozwalam sobie napisać kilka słów w kwestii wyjaśnienia. Dzisiaj zajmę się likwidacją szkody z polisy sprawcy zdarzenia (OC).


Rozpocznę od przykładu, na którym postaram się wyjaśnić, co to jest „szkoda całkowita”. Piękny 12-letni samochód Saab 9-3 w wersji kombi. Perłowy lakier, bogate wyposażenie, bezwypadkowy, kupiony w polskim salonie, niski przebieg jak na swój wiek - oczko w głowie właściciela. I nieszczęśliwe zdarzenie - cofająca na parkingu ciężarówka przejeżdża przez cały prawy bok prawidłowo zaparkowanego samochodu. Na początku uszkodzenia wyglądają niewinnie. Jednak po oględzinach rzeczoznawcy okazuje się, że do wymiany jest wiele elementów nadwozia:  przedni i tylny błotnik, przednie i tylne drzwi, lusterko boczne, klamka drzwi przednich. Ucierpiał również przedni reflektor. Do tego trzeba pomalować przedni zderzak. I w tym momencie zaczyna się kłopot.


Ubezpieczyciel ustala koszt naprawy samochodu na kwotę ponad 28 000 zł. Tak, aż tyle, ponieważ oryginale części do tego modelu są bardzo drogie, a zamienników dobrej jakości właściwie nie ma. Kolejnym krokiem zakładu ubezpieczeń jest ustalenie wartości pojazdu przed szkodą w systemie eksperckim (programie do wyceny samochodów). Jest to oczywiście wartość teoretyczna, jednak bardzo zbliżona do cen podobnych pojazdów. Programy takie zawierają dane o dokonywanych na rynku transakcjach i na tej podstawie wyliczają wartość pojazdu. Uwzględniają przy tym wiele czynników mających wpływ na wartość pojazdu takich jak: wyposażenie dodatkowe, przebieg, stan ogumienia, utrzymanie pojazdu, wcześniejsze uszkodzenia, które nie są naprawione lub były naprawione nieprawidłowo. itd. Po wprowadzeniu wszystkich niezbędnych danych ubezpieczyciel otrzymuje wynik 20 500 zł. Jak widać, koszt naprawy przekracza wartość pojazdu przed szkodą i ubezpieczyciel wysyła pismo, że naprawa pojazdu jest ekonomicznie nieuzasadniona (potoczna nazwa, często stosowana również przez ubezpieczycieli, to „szkoda całkowita”). Stwierdzenie to wcale nie oznacza, że samochodu, z punktu widzenia technicznego, nie można naprawić.


Kolejna wartość ustalana przez ubezpieczyciela, to wartość samochodu w stanie uszkodzonym (funkcjonują tutaj również inne określenia: wartość wraku, wartość samochodu po szkodzie itp.). Zasadniczo są dwa sposoby ustalenia tej wartości: w systemie eksperckim (wartość teoretyczna) i poprzez wystawienie na aukcję internetową. Ta druga opcja pokazuje realną wartość uszkodzonego samochodu, tzn. ile ktoś chce zapłacić za nasz uszkodzony samochód. W opisywanym przykładzie wyliczenia zakładu ubezpieczeń są zdumiewające – uszkodzony samochód jest warty 13 000 zł (przypomnę tylko, że cały prawy bok jest do naprawy). Zakład ubezpieczeń dokonuje w związku z powyższym prostego wyliczenia, od wartości pojazdu przed szkodą odejmuje wartość pozostałości i otrzymuje 7 500 zł (20 500 zł – 13 000 zł). Taka właśnie kwota trafia na konto osoby poszkodowanej.


W tym momencie zrozpaczony właściciel zaczyna szukać pomocy, przecież za 7 500 zł nie naprawi samochodu. Najczęściej nie wie również, skąd wzięła się ta kwota.

Jak zapewne zauważyliście, zakład ubezpieczeń w przypadku szkody całkowitej ma do ustalenia trzy kwoty:

1. koszt naprawy pojazdu,

2. wartość pojazdu bezpośrednio przed szkodą,

3. wartość pojazdu w stanie uszkodzonym.


Przy każdej operacji może popełnić błąd (czasami zamierzony, rzadziej przez nieuwagę), który powoduje, że wypłacone odszkodowanie jest zaniżone. Brak korekty za niski przebieg, nieprawidłowe korekty za pochodzenie pojazdu, brak korekty za wyposażenie dodatkowe, źle wyliczone koszty naprawy itd.


Każdy kto ma wątpliwość, czy w przypadku podobnym do opisanego powyżej nie zostało zaniżone odszkodowanie, powinien zasięgnąć opinii specjalisty – rzeczoznawcy lub kancelarii odszkodowawczej. W większości przypadków da się uzyskać wyższe kwoty, od wypłaconych pierwotnie przez ubezpieczyciela. Czasami kończy się tylko na poradzie, jak i gdzie naprawić samochód, żeby nie dokładać do interesu.

 

Przemysław Kluczkowski

o autorze